banana

Pieczęć

Mam na imię Łukasz i jestem twórcą serwisu Friday Weekend Entertainment do losowego (lub zsynchronizowanego z rzeczywistymi zdarzeniami sterującymi) przyporządkowywania zdarzeń do ludzi dostępnego pod adresem https://www.fridayweekend.com. Ciekawą właściwością samej nazwy jest fakt, że obydwa człony mają dokładnie 13 liter, co wykorzystuję zapisując je jedna pod drugą na pieczęci:

              F R I D A Y W E E K E N D
              E N T E R T A I N M E N T
        

Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem nauk matematycznych, obroniłem pracę magisterską z zakresu teorii gier pod tytułem "Opis zbiorów stabilnych według von Neumana - Morgernsterna w wybranych grach koalicyjnych" a strona Friday Weekend Entertainment jest moją wariacją na ten temat.

Zauważyłem, że strona dla przypadkowego odbiorcy może wydawać się tajemnicza i niemożliwa do zrozumienia. Postanowiłem więc opisać jak można użyć mojego programu. W kolejnych wpisach znajdują się konkretne przykłady użycia.

Uogólniając

Uogólniając, każdą grę tworzymy klikając przycisk Zrób Weekend. Następnie dodajemy odpowiednią ilość atrakcji. Dla każdej atrakcji świadomie wybieramy minimalną i maksymalną ilość graczy.

Następnie przechodzimy do wyboru daty losowania. Znowu świadomie ustalamy minimalną wymaganą i maksymalną dopuszczalną ilość graczy. Mamy do wyboru jeszcze kilka dodatkowych parametrów tworzonej gry.

Możemy postanowić, czy jeśli nie zgłosiła się do gry minimalna ilość graczy to program ma czekać na kolejnych uczestników po ustalonej dacie. W takim przypadku ustalamy o ile ma każdorazowo zostać przedłużony czas oczekiwania na graczy. W przypadku gdy nie decydujemy się czekać na odpowiednią ilość graczy, gdy nadejdzie czas losowania a ilość graczy będzie mniejsza od wymaganej, brakujące miejsca zastąpi komputer - jak to zwykle bywa w grach komputerowych :)

Każde losowanie jest grą o sumie zerowej, czyli pewna część graczy dostaje punkty dodatnie, ale te punkty jednocześnie zostają odebrane innym graczom, tak aby suma dała zero. W przyrodzie nic nie ginie :)

Gracze zostają losowo przydzieleni do atrakcji zgodnie z dostępnymi dla danej atrakcji miejscami. Podczas konfiguracji daty losowania możemy określić ile atrakcji ma zostać podświetlonych. Atrakcje podświetlone są atrakcjami wygrywającymi. Wygrywającymi, czyli takimi, do których przypisani gracze dostają punkty dodatnie. Atrakcje nie podświetlone są atrakcjami, których gracze zostaną pozbawiei punktów na rzecz graczy wygrywających.

Wartości

Friday Weekend to nie tylko program do tworzenia wszelkiego rodzaju losowań. To także pewne wartości. Przede wszystkim stawiam na rzeczywistość ponad wirtualność. Nie chcę przenosić życia do internetu. Ludzie spod znaku żóltego banana są tymi którzy mogą przypadkowo wytrącić najnowszy sprzęt spod znaku świecącego jabłka, zapatrzonemu w ekran, zamiast na świat, ogłupionemu przez mass media społecznościowe przechodniowi, przypominając mu, gdzie toczy się prawdziwe życie.

Stawiam na spontaniczność. Rzut monetą zawsze mnie fascynował. Planowanie życia jest dobre, ale zawsze znajduję w moim planie miejsce na przypadkowość. Głupota to nie odwaga. Ale brak refleksu to często droga do tchórzostwa. Trzeba umieć pomagać innym. Stawać w obronie słabszego. Często oznacza to walkę z silniejszym. Trzeba mieć odwagę stawiać czoła temu, co przyniesie los.

Banany są lepsze niż jabłka! Mamy prawdziwą zabawę!

Przyporządkowywanie obowiązków

Pierwszym przypadkiem użycia aplikacji Friday Weekend jest następująca sytuacja. Wyobraźmy sobie weekend i grupę 4 znajomych wynajmujących wspólne mieszkanie. To nie będzie weekend dzikiej imprezy. To będzie weekend nieprzyjemnych obowiązków. Nudniejsza strona życia: sprzątanie.

Należy kliknąć przycisk Zrób Weekend i dodać wszystkie obowiązki: 1) odkurzanie podłóg, 2) umycie podłóg, 3) ścieranie kurzy, 4) sprzątanie w kuchni, 5) sprzątanie w łazience, 6) mycie okien, 7) wyrzucenie śmieci, 8) zakupy, 9) przygotowanie obiadu. Dla każdego obowiązku ustalamy minimalną i maksymalną ilość uczestników na 1. Czyli do każdego obowiązku przydzielona zostanie jedna osoba. Jedynym wyjątkiem będą okna - tutaj ustawiamy minimalną i maksymalną ilość na 2. Dwie osoby zostaną przypisane do mycia okein.

Przechodzimy do ustalenia daty losowania. Wybieramy godzinę na tyle daleką w czasie, aby każdy z graczy mógł wejść do gry przed zakończeniem losowania. Piętnaście minut powinno wystarczyć. Ustwiamy też tutaj inne opcje. Zauważmy że łączna ilość ról do obsadzenia przy wszystkich obowiązkach to 10. 8 obowiązków jednoosobowych i okna dla dwóch osób. Jeśli każdy z czterech wspólokatorów wejdzie w grę 3 razy, to da 12 wejść. Pozwoli to zapełnić wszystkie 10 ról, a dwóch z graczy będzie szczęściarzami, którzy będą mieli mniej do zrobienia. Przynajmniej w ten weekend :) Na ekranie wyboru daty losowania ustawiamy więc maksymalną i minimalną ilość graczy na 12. Zapisujemy grę. Wyświetla się kod zabawy, który podajemy wszysktim uczestnikom.

Każdy z uczestników powienien wpisać ten kod. Następnie każdy powinien wziąć udział w grze trzykrotnie. Podczas losowania gracze zostaną przypisani do obowiązków. Dodatkowo - jeden z obowiązków zostanie podświetlony. Można dla urozmaicenia przyjąć, że osoby które zostały podświetlone nie muszą zrzucać się na zakupy. Przynajmniej w ten weekend :)

Tydzień bez internetu

W czasie zwolnienia lekarskiego postanowiłem, dosyć spontanicznie - przeżyć tydzień bez internetu. Wizja ta zafascynowała mnie - pomyślałem, że nie tracenie czasu przed monitorem wpłynie korzystnie na moje zdrowie i przyspieszy rehabilitację. Faktycznie - zacząłem żyć jak kiedyś, bo pamiętam jeszcze czas bez internetu. Na szczęście - był to okres w którym już przewertowałem sieć pod kątem arytkułów dotyczących procesu mojej rehabilitacji i pod tym względem byłem chodzącą encyklopedią. Zacząłem się jednak zastanawiać jak to będzie, gdy będę chciał znaleść adres lub telefon do jakiejś firmy / sklepu / restauracji - abstrachując już od tego, że dojazd bez GPS'a będzie kłopotliwy, ale jednak z moim doświadczeniem możliwy - to przecież bez internetu nie będę w stanie zadzwonić np. do lekarza, bo nie będę znał numeru. Postanowiłem się jednak nie przejmować na zapas. Wiedziałem już, że "bez internetu" żyć się w tych czasach już nie da. Byłem ciekaw co pierwsze zmusi mnie do użycia internetu. I badzo szybko zostałem zmuszony. Przypomnienie o nie zapłaconym rachunku. Tak więc numer jeden: bankowość elektroniczna. Kto z nas ma konto w banku i załatwia wszystkie rzeczy w okienku? Z notesem pełym zapisanych numerów kont bankowych kontrahentów? Marzenie. Jakąż kontrolę nad finansami byli byśmy wtedy w stanie odzyskać!

Zaraz potem wytrzeźwiałem z mojej romantycznej wizji przeżycia tygodnia bez internetu. Spojrzałem trzeźwo na sprawę i przyznałem sobie, że jedyne, co "bez przygotowania" można sobie (jeszcze) ograniczyć, to media społecznościowe. Internet stał się przede wszystkim sposobem na dostęp do kont bankowych, wielką bazą wiedzy na każdy temat i globalnym sklepem peer 2 peer. Z tych 3 rzeczy nie jestem w stanie zrezygnować. Gdy chcę kupić część do samochodu, gdy chcę zrobić przelew bankowy, gdy chcę znaleźć numer telefonu do lekarza.

Gdy tak sobie o tym myślę - jako programista tworzący sieć - jak pięknie byo by żyć w lokalym świecie, gdzie ludzie ze sobą rozmawają, doceniają doświadczenie i mądrość starszych, patrzą na świat a nie w ogłupiający nas smartfon.

Globalna bańka a lokalna bańka

Zastanawiałeś się kiedyś co to jest Google? Zastanawiałeś się kiedyś czy Google było zawsze takie samo? Brałeś pod uwagę, że Google mogło z "dobrej" Firmy skręcić w inną stronę? Opowiem Ci o czymś...

Na początek trzeba sobie uświadomoć, że internet to pewnego rodzaju "suma" wszystkich sieci publicznych i połączonych przez te sieci serwerów. Google to nie tylko "coś" do przeszukiwania internetu. To także znaczna część składowa tego internetu. Firma Google to jego kręgosłup. Internet bez Google nie byłby tym samym czymś, tylko bez wyszukiwarki google i paru innych narzędzi. Byłby po prostu mniej potężny, bo Google w pewnym sensie zbudowało internet.

Ale internet istniał jeszcze przez erą Google. Był pełen ideii. W swoich założeniach miał powstrzymać nasz Świat od samozagłady. Jedna z teorii tłumaczących dlaczego różne cywilizacje nie spotykają się między sobą w kosmosie mówi o tym, że każda cywilizacja dąży do samozagłady, przez co czas życia cywilizacji jest na tyle krótki, że prawdopodobieństwo żeby dostatecznie blisko istniały dwie dostatecznie rozwinięte cywilizacje jest zbyt małe, żebyśmy się spotkali przed tym aż sami zniszczymy nasz Świat. Internet miał nas obronić przed nami samymi. Miał powstrzymać wojny. Poprzez obalenie granic. Nie granic Państw. Ale granic w porozumiewaniu się społeczeństw tych państw. W swojej ideii miał nie dopuścić do odizolowania jakiegoś narodu od reszty i uprania im umysłów. Miał sprawić, aby każdy człowiek mógł chociaż myśleć w sposób wolny i mógł bez przeszkód widzieć perspektywę patrzenia innych społeczeństw na otaczające nas problemy, przez co umożliwić dialog i nie dopuszcać do konfliktów. I taki był. W erze "globalnej bańki". W erze, gdy po wpisaniu w Google "Półwysep krymski" dostaliśmy takie same wyniki wyszukiwania niezależnie od miejsca na ziemi, w którym wpisaliśmy tę frazę. W erze, gdy po wpisaniu "Egipt" dostaliśmy te same wyniki wyszukiwania niezależnie czy jesteśmy archeologiem, politykiem Chińsim, Amerykańskim, Rosyjskim, Tureckim czy turystą szukającym Last Minute.

Niestety, ta era już minęła. Najpopularniejsza wyszukiwarka internetowa świata zachodniego stała się zbyt łasa na pieniądze. Porzuciła idee. Oczywiście - powierzchownie - jest ona ideami przepełniona. Powierzchownie. Z globalnej bańki, która miała zapewniać nam dostęp do obiektywnej informacji - zostaliśmy spowrotem pozamykani w nasze lokalne banieczki - każdy w swoją. Dla google nie ma czegoś takiego jak prawda obiektywna. Ważne jest to co się sprzeda, a sprzeda się najlepiej to, co jest po myśli użytkownika. Tym sposobem każda ze stron wonjny zobaczy swoją subiektywną prawdę. Ale widocznie ważniejsze od obiektywnej prawdy jest to, że za prawdę subiektywną można skasować podwójnie - od każdej ze stron.